Produkty (0)
Nie znaleziono produktów dla ""
Skorzystaj z wyszukiwarki lub zobacz promocyjne produkty.
Przeglądaj nasze wydarzenia i dodaj bilety do koszyka.
Najprostsza linia podziału przebiega u podstaw: koniak to uszlachetnione wino, whisky to wydestylowane piwo. To banalne stwierdzenie ma jednak kolosalne konsekwencje dla tego, co dzieje się na naszym podniebieniu.
Koniak jest zakładnikiem swojego pochodzenia. Aby nazywać się koniakiem, musi powstać we Francji, w ściśle określonym regionie Charente. Tamtejsi producenci mają obsesję na punkcie terroir – gleby, na której rosną winogrona szczepu Ugni Blanc. I to czuć w kieliszku.
Weźmy na przykład dom Francois Voyer. Ich winnice leżą w Grande Champagne – sercu regionu. Tamtejsza kredowa gleba daje destylaty o potężnej strukturze, które potrzebują dekad, by pokazać pełnię klasy. To trunek "intelektualny", wymagający czasu. Z drugiej strony mamy markę Vaudon z regionu Fins Bois, gdzie gleba jest cięższa, gliniasta. Efekt? Koniak, który niemal od razu wybucha w ustach świeżym owocem winogron i brzoskwini. W świecie koniaku, nawet u gigantów puryzmu jak Lheraud (słynących z rocznikowych edycji bez grama karmelu), zawsze szukamy echa owocu. To elegancja wpisana w definicję.
Whisky to zupełnie inna bajka. Tu surowcem jest zboże – jęczmień, żyto, kukurydza. Jest ono materiałem znacznie twardszym, mniej aromatycznym z natury niż winogrono. Dlatego w whisky tak ważny jest proces: słodowanie, suszenie dymem, fermentacja.
Szkocki Springbank z Campbeltown jest tego doskonałym przykładem. To whisky gęsta, oleista, techniczna. Czuć w niej pracę maszyn i rąk ludzkich, a nie tylko słońce. Z kolei w Kilchomanie z Islay pierwszoplanową rolę gra torf. Dym, jod, morska bryza – to są nuty, które w świecie koniaku byłyby uznane za wadę, a w whisky są powodem do dumy.
Co więcej, whisky zerwała łańcuchy geografii. Dziś wybitne Single Malty powstają w Indiach (Paul John) czy w Chinach (Goalong). W przeciwieństwie do koniaku, który pilnuje swoich granic, whisky stała się obywatelem świata, chłonącym lokalny klimat.
Jest jeszcze jedna, fundamentalna różnica, o której rzadko się mówi. Chodzi o beczki. Producenci koniaku, jak wspomniany Dupuy czy Voyer, są w tej kwestii konserwatywni. Używają niemal wyłącznie dębu francuskiego. Zależy im na harmonii, na tym, by beczka nie zabiła smaku wina.
Świat whisky jest znacznie bardziej "barokowy". Billy Walker z GlenAllachie to mistrz żonglerki beczkami. Sherry Oloroso, Pedro Ximénez, Porto, wino Sauternes – dla twórcy whisky beczka jest jak przyprawa w kuchni. Whisky może być słodka jak deser (dzięki sherry), albo wytrawna i słona. Koniak zawsze dąży do balansu, whisky często szuka ekstremów.
Nie ma sensu wartościować, co jest lepsze. To jak wybór między muzyką klasyczną a jazzem.
Koniak (Lheraud, Vaudon) wybieramy, gdy szukamy wyciszenia. Jest idealnym digestifem, domknięciem kolacji. Jest gładki, przewidywalny w najlepszym tego słowa znaczeniu, kojący. Whisky (GlenAllachie, Kilchoman) to trunek bardziej "towarzyski" i zróżnicowany. Może orzeźwiać, może rozgrzewać dymem, może zaskakiwać egzotyką.
Jest też trzecia droga. Irlandzka whiskey, taka jak Writers’ Tears. Dzięki specyficznemu procesowi produkcji (Pot Still) i braku dymu, często stanowi naturalny pomost dla tych, którzy kochają owocowość koniaku, ale szukają zbożowego charakteru.
W M&P Alkohole Wina Cygara mamy tę wygodę, że nie musimy wybierać. Na naszych półkach Francja stoi obok Szkocji, a tradycja obok nowej fali. Wpadnij do salonu, powiedz, na co masz dziś ochotę, a my znajdziemy odpowiednią butelkę. Bez zbędnej filozofii.
Klikając „Akceptuję", zgadzasz się na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu w celu usprawnienia nawigacji w witrynie, analizy korzystania z witryny i pomocy w naszych działaniach marketingowych. Dowiedz się więcej